Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener. Pokaż wszystkie posty

10 czerwca 2008

Kolejne zmagania z piecykiem (rekonstrukcją pieca z IV w. n. e wykonana przez Pawła Szymańskiego) odbyły się 6 czerwca. Tym razem staraliśmy się poszkliwić wypaloną przez nas wcześniej ceramikę. Dzięki wyciągniętym wnioskom po wcześniejszym wypale, tym razem prace rozpoczęliśmy od dokładnego oczyszczenia paleniska oraz dobudowania czegoś na kształt kominka.



Dzięki tej niewielkiej konstrukcji tym razem bez trudu udało nam się rozbuchać piecyk do ponad 900 stopni Celsjusza. O wiele łatwiejsze było też utrzymanie temperatury.



Temperatura przez chwilę osiągnęła nawet 930 stopni, musieliśmy jednak ją szybko obniżyć, żeby nie spalić szkliwa, które było niskotemperaturowe. Myślimy, że gdyby była taka potrzeba, to bez trudu udało by się nam osiągnąć około 1100 stopni Celcjusza.



A tak wyglądało w środku:



Rezultaty tego wypału ze szkliwem w takim piecyku wyglądają następująco:



Prawidłowo i idealnie pod względem technologicznym wyszedł jedynie motylek, reszta naczyń ma purchle, bąble i pęknięcia. Wydaje nam się, że było to spowodowane nierównomiernym rozkładem temperatury w piecu. Na szczęście dzieciaki były zadowolone, a garnuszki mimo pryszczy nie pozbawione są uroku, o czym świadczy fakt, że zanim przyjechaliśmy zrobić zdjęcie, większość naczyń była już u swoich autorów. Musimy przyznać, że my też jesteśmy zadowoleni z nowo nabytych doświadczeń. Obydwa wypały były dla nas wspaniałą przygodą.

17 maja 2008

Dzisiaj mieliśmy dzień w plenerze. Gościliśmy we wsi Gady, gdzie mieliśmy okazję wypalać w piecu - rekonstrukcji z IV wieku. Piec został zbudowany przez Pawła Szymańskiego z Węgorzewa (www.garncarnia.art.pl) w ramach działań Stowarzyszenia "Nasze Gady".



Najpierw było ładowanie pieca, które okazało się trudniejsze niż myślałam. Garnuszki trzeba było tak ustawić, by ominąć 5 otworów, które znajdują się w podłodze pieca, pomiędzy komorą a paleniskiem.





A tutaj widać jak spawdzamy czy wszystko dobrze ustawione :)



Te 5 otworów jest po to aby do komory pieca przedostawało się rozgrzane powietrze, a nawet buchał płomień dzięki czemu wypalimy nasze garnki. Można to zobaczyć na zdjęciach poniżej.





Tu za pomocą pirometru sprawdzamy temperaturę w piecu. Na zdjęciu obok mnie Łukasz, Adrian i Kornel. Chłopaki chętnie i dzielnie pomagali nam podczas wypału, a na koniec dopytywali się kiedy następny. Łykneli chyba bakcyla ceramiki…



Po tym pierwszym wypale już mamy w głowie parę przeróbek udoskonalających piecyk dla uzyskania lepszej wydajności. Tym razem udało nam się przez chwilę uzyskać 900 stopni ale było ciężko i trochę obawiam się jak to będzie przy kolejnym wypale ze szkliwieniem – to dopiero będzie wyzwanie! Prawdziwa archeologia doświadczalna!

Oto rezultat wypału:



To był udany, pracowity dzień, który zaczął się od zaskakującego spotkania, na rogatkach Olsztyna, z dzikami buszującymi w trawie.